
Pętla powieszenia samobójczego jest dla świata taką samą głupotą, jaką było rozpowiadanie wśród żydów podbitych przez Rzym, że Jezus zmartwychwstał i widziano go. A to w Polichnie, jak przechodził po pasach przez Gierkówkę, a to w Babach koło Piotrkowa, gdzie wykoleił się pociąg z nieustalonych dotąd przyczyn trzeciego dnia po tym, jak go pochowali. Widzący znaki, potrafiący z nich czytać nie są z tego świata, który nie pobrał ze ścian pokoju Leppera próbek na obecność resztek gazów trujących, które miały uciec z wiatrem przez otwarte okno.
Pętla powieszenia samobójczego
Andrzej Lepper został znaleziony martwy.
Wiele wskazuje na to, że Andrzej Lepper zginął od tego samego wirusa, na który zapadł miesiąc wcześniej Lech Wałęsa uskarżając się zrazu na kłopoty żołądkowe a po przewiezieniu go do szpitala i po stwierdzeniu wyraźnych, kilkudniowych problemów lekarzy z niemożnością nazwania po imieniu choroby, która śmiertelnie przestraszyła Wałęsę, zaś przed medycyną Gdańska postawiła nie lada problem jej rozpoznania, były prezydent Rzeczypospolitej przyjął wreszcie przytomnie do wiadomości, że choruje na płuca i można było w końcu opublikować komunikat oficalny, w którym obok przyznania się pacjenta do niepotrzebnych wojaży zagranicznych mogących każdemu przecież zaszkodzić, zabrakło wszak radości Łazarza z łaski cudownego ozdrowienia za wstawiennictwem Maryi obnoszonej w znaczku w klapie marynarki, czy też noszonego w sercu przez Wałęsę medialnego wizerunku błogosławionego Jana Pawła II.
Przywódca buntu polskich robotników sierpnia 1980 r. nie wykorzystał szansy danej mu po latach na promocję nie tyle swojej osoby, co słusznej Sprawy tak samo jak po zjednoczeniu Niemiec dotknięci w tym kraju ręką zamachowca politycy, z których jeden dogorywa na raka a drugi na wózku.
Andrzej Lepper nie prowadził dziennika ani bloga, nie zostawił po sobie testamentu politycznego, żadnej wyraźnej spuścizny dla swoich uczniów: Maksymiuka i Piskorskiego, którzy czekali najpierw za ścianą przez pięć godzin na jakiś znak od zabitego, bo tak się z żywym umówili nie przymierzając jak żydy ze swym Bogiem w sprawie przyjścia Mesjasza.
A kiedy przyszedł już mąż niewiasty i odwalił kamień ze słowami: Nie ma go, załatwili. Powiesił się, to Maksymiuk i Piskorski, Mateusz i Janusz nie pojęli jak pierwsi chrześcijanie, że znak sznura, znak haniebnej śmierci Leppera zamienia się oto na ich oczach w ten oczekiwany Nowy Testament Polityczny dla Polski, jak niegdyś znak krzyża, znak hańby w starożytnym Rzymie zamienia się dla wybranych, co zechcą uwierzyć w mistyczną potęgę kabały w Znaku Nadziei, Zmartwychwstania i Zwycięstwa.
Pętla powieszenia samobójczego jest dla świata taką samą głupotą, jaką było rozpowiadanie wśród żydów podbitych przez Rzym, że Jezus zmartwychwstał i widziano go. A to w Polichnie, jak przechodził po pasach przez Gierkówkę, a to w Babach koło Piotrkowa, gdzie wykoleił się pociąg z nieustalonych dotąd przyczyn trzeciego dnia po tym, jak go pochowali. Widzący znaki, potrafiący z nich czytać nie są z tego świata, który nie pobrał ze ścian pokoju Leppera próbek na obecność resztek gazów trujących, które miały uciec z wiatrem przez otwarte okno. Nie są z tego świata ubogaceni doświadczeniem widzący, który widzą prokuratora zatrzymanego w piątek do poniedziałku z decyzją o ewentualnym wszczęciu śledztwa, a pod naciskiem chłopiego rozumu kopniętego do roboty, jak kopnąć się po kość musi sroka wpatrzona w stopklatkę wyłączonego po śmierci niewidzialną ręką rynku telewizora.
Stan David Ligoń
Z Frankfurtu nad Menem czytał Stefan Kosiewski
http://www.spreaker.com/page#!/show/andrzej_lepper_zostal_znaleziony_martwy
2012 ©